Na żywo z kościoła

Możesz słuchać i oglądać transmisję na żywo, prosto z naszego kościoła!

Oglądaj

Chcę pomóc

Chcesz wesprzeć kuchnię dla bezdomnych, łaźnię, magazyn odzieży lub bank żywności?

Pomagam

Porządek nabożeństw

Nie wiesz, o której godzinie zaczyna się Msza Święta albo inne nabożeństwo?

Sprawdź

Intencje koronki

Codziennie o godz. 15.00 modlimy się w Waszych intencjach

Zamów

Galeria zdjęć

Zobacz co działo się w Dolinie i co możesz zobaczyć osobiście!

Oglądaj

"Lewo, prawo, lewo, lewo... NIE W SZUWARY!!!". Mokre buty, opalone nosy i przepiękne uśmiechy. Tak można podsumować kolejny dolinowy spływ kajakowy dla singli. W sobotę, 5 sierpnia prawie 20-osobowa grupa stawiła się w Częstochowie na skrzyżowaniu ulic Jaskrowskiej i Knauera, by po krótkiej odprawie zwodować kajaki i wyruszyć Wartą w kierunku Kłobukowic.

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1S-oniPblpYibvEbrSxUxNUk0bFQ&msa=0&hl=pl&ie=UTF8&t=m&ll=50.8271923313289%2C19.22504380419923&spn=0.075904%2C0.343323&z=13&source=embed

Pierwszy etap trasy był uregulowanym, bardzo łatwym pod względem technicznym odcinkiem. Początkujący miłośnicy kajakarstwa oraz mniej zaawansowani wioślarze, mieli możliwość nauki i doskonalenia techniki wiosłowania oraz sterowania kajakiem (a w przypadku damskiej części wyprawy także nauczenia się rozróżniania kierunków). Pierwsze wyzwanie napotkaliśmy nieco ponad 5 kilometrów od startu - wysoki, betonowy próg wodny. Przeszkodę ominęliśmy, nie bez trudności, przybijając do lewego brzegu rzeki i przenosząc kajaki wzdłuż brzegu. Zaowocowało to krótką przerwą na „małe, słodkie co nieco”, wymianę pierwszych wrażeń, a także sesję fotograficzną.

Po ponownym zwodowaniu kajaków wyruszyliśmy w dalszą drogę. Nierzadko przestawaliśmy  wiosłować, by powoli dryfując dać sobie okazję do podziwiania mijanych krajobrazów, m.in. urokliwych Skałek Mirowskich, zwanych również Bramą Mirowską oraz Lasu Jaskrowskiego, kryjącego mogiły ludności rozstrzelanej podczas II wojny światowej. Zaprzestanie wiosłowania owocowało także częstym wpływaniem w przybrzeżne szuwary i spotkaniami pierwszego stopnia z naturą.

Po minięciu na prawym brzegu Stadniny Koni „TKKF Pegaz” zatrzymaliśmy się na kolejny, nieco dłuższy postój, gdzie posililiśmy się pysznym ciastem i… konserwowymi ogórkami. Kiedy ponownie znaleźliśmy się na wodzie czekały nas już większe wyzwania.  Warta ze spokojnej uregulowanej, zmieniła się w meandrującą, wartko płynącą rzekę. Nagle wokół nas zaczęły pojawiać się o wiele gęstsze niż dotychczas szuwary, trzciny, krzewy, a także drzewa, których gałęzie zwieszały się nisko nad wodą – co nierzadko utrudniało przepłynięcie danego odcinka trasy. Wielokrotnie można było minąć członków naszej kajakowej wyprawy, którzy utknęli na nieoczekiwanej mieliźnie, albo zostali zastopowani przez nagle wynurzający się z wody konar. Nie byli oni jednak pozostawieni sami sobie – każdy pomagał jak umiał, by wszyscy bezpiecznie dotarli do mety.    

Przepływając meandry Warty dotarliśmy do spławnego progu kamiennego, a po jego pokonaniu dopłynęliśmy do miejscowości Mstów. Na lewym brzegu mogliśmy podziwiać urokliwy ostaniec zwany Skałką Miłości. Około 100 m od skałki, pojawiło się rozwidlenie – według przewodnika i instruktorów winniśmy skręcić w prawą odnogę Warty, ale nie wszystkim się to udało, więc kompania podzieliła się na dwie grupy. Jedna płynęła spokojnym, szerokim korytem, druga dowiedział się czym jest „kajakowy survival”. Część z nas musiała wyskoczyć z kajaków i przeciągnąć je przez krzewy i kamienie, a czasem trzeba było całkowicie wyciągnąć kajak na brzeg i przenieść przez bardziej newralgiczne punkty. Na szczęście dzięki wzajemnie pomocy wszystkim udało się dotrzeć bezpiecznie do miejsca kolejnego postoju, gdzie czekał na nas punkt programu – pizza (po kilku godzinnym wysiłku apetyt był gwarantowany).  Po dłuższym odpoczynku, wymianie wrażeń i odkryciu, że mamy o jedno wiosło za dużo (wyłowione z rzeki przez jedną z kajakowych załóg) rozpoczęliśmy ostatni etap trasy w kierunku Kłobukowic. Na miejsce dotarliśmy około godziny 17.00, po wyciagnięciu kajaków na brzeg, policzeniu wioseł i zdaniu całego sprzętu rozpoczęliśmy oczekiwanie na transport powrotny. W tym czasie męska część drużyny pomagała załadować kajaki na przyczepę  należącą do wypożyczalni kajaków, a damska planowała, co zrobi po powrocie do domu – wśród planów przeważała kąpiel i możliwie jak najdłuższy sen. W końcu szczęśliwi, ale też bardzo zmęczeni wróciliśmy do Częstochowy i z niecierpliwością oczekujemy na kolejną wyprawę.

 

Więcej o spotkaniach dla singli czytaj tutaj:

http://dolina-milosierdzia.pl/index.php/parafia/grupy-parafialne?showall=&start=3

Główna

Cookies

facebook

Darowizna on-line

Kwota:
Przekaż  

 

Pomagają nam

Scroll to top